Martwy wieloryb pełen plastiku

Martwy wieloryb pełen plastiku
Martwy wieloryb pełen plastiku

Wczoraj trochę przypadkowo na programie Planete natknęłam się na serię filmów dokumentalnych, opowiadających o ekologii, recyklingu i dewastacji środowiska. O 23.00 rozpoczął się brytyjski dokument pod tytułem Martwy wieloryb pełen plastiku (A plastik whale) z 2017 roku.

Po tym seansie trudno zasnąć

Powiem szczerze, że dawno nie oglądałam tak wstrząsającej i poruszającej relacji. Już sam tytuł dawał do myślenia, jednak to, co zobaczyłam, wywołało u mnie niedowierzanie, smutek i szok. Historia wydarzyła się u wybrzeży norweskiego Bergen, gdzie odkryto dryfującego wieloryba, który był już niestety martwy. Niezwykła akcja społeczna Norwegów odbiła się szerokim echem na całym świecie.

Wieloryb? Waga mówi co innego

Po wyłowieniu i wstępnych oględzinach 6-metrowy ssak wydawał się nienaturalnie wychudzony, a jak potem potwierdzono jego waga zamiast 4 ton, wynosiła o połowę mniej. Badacze przeprowadzili sekcję zwłok, łącznie z dokładną analizą żołądka i całego przewodu pokarmowego. I tu zaczyna się moment kluczowy filmu, którego nigdy nie zapomnę i który raz jeszcze każe mi zweryfikować moje codzienne postępowanie i jego wpływ na środowisko.

Czy robię wystarczająco dużo?

Jestem osobą, która stara się minimalizować skutki degradacji przyrody:

– w domu mam 4 pojemniki na różnego rodzaju odpady i segreguję je sumiennie,

– zakupy robię tylko ze szmacianką,

– zrezygnowałam z wody butelkowanej; korzystam z bidonów z filtrem,

– jedzenie kupuję w niewielkich ilościach na 2-3 dni (wolę kupić mniej niż za dużo i wywalić),

– wychodząc z pokoju, gaszę światło, woda nie leci z kranu bez potrzeby,

– w całym mieszkaniu mam energooszczędne żarówki i sprzęt AGD,

– zabawki oddaję do przedszkola, do którego uczęszczał mój syn,

– ciuszki wrzucam do pojemników lub oddaję rodzinie,

– ograniczyłam kupno ciuchów dla siebie,

– jak tylko mogę, korzystam z komunikacji miejskiej,

– zużyte baterie wrzucam tylko do specjalnych pojemników,

– postanowiłam zużyć wszystkie kosmetyki, które mam w domu (np. 2 kremy na noc i full maseczek – po co?) i dopiero wtedy kupować nowe,

– korzystam z usług ekoportu (polecam przeczytać, co można tam wywozić), przykładowo tonery, meble, gaśnice, zużyte opony, dywany, sprzęt audio, styczeń-luty choinki naturalne.

A i tak wiem, że nie robię wszystkiego, co mogłabym. Mój synek popylał w pampersach, zdarzy mi się wziąć foliówkę w sklepie, nierzadko produkty spożywcze kupuję w plastikowych opakowaniach, lubię kąpiel w wannie i jeszcze pewnie inne rzeczy – jak o tym piszę i widzę tego wieloryba, to mnie ściska w brzuchu i jestem zła. Na siebie, bo na innych nie mam już energii.

Choć nie powiem, co mnie strzela, jak widzę małolatów na orliku, którzy zostawiają po sobie tonę śmieci pod bramką, bo nie chce im się ich wyrzucić do stojącego kilka metrów dalej kosza. A odezwij się?! To z łaską modnie przystrzyżony i ubrany w firmowe fatałaszki uczniak podniesie butelkę albo dyskutuje jak pseudoeksperci w telewizji publicznej, nie szczędząc epitetów.

Cierpienie, które ciężko opisać

Wracając do wieloryba. Ekipa badawcza otworzyła jego żołądek – kamera to pokazała. Wyjęto całą zawartość. To było przerażające i mega dołujące. Po kolei wyciągano kolejne foliowe śmieci. Różnej wielkości woreczki, worki, opakowania!!!

Łącznie ok. 30 sztuk. Każde opakowanie układano na stole. Ten widok działał na wyobraźnię!

Każde dziecko, które skończyło 8 lat, powinno obejrzeć ten film, ponieważ trzeba pokazywać skutki dzisiejszego dobrobytu. Film nie był drastyczny. Odzwierciedlał rzeczywistość. Okrutną dla wieloryba. Dla nas obojętną. Ale tylko z pozoru. Zapłacimy za to wysoką cenę. My, nasze dzieci, wnuki i następne pokolenia. Podczas gdy my konsumujemy ponad miarę, wiele zwierząt cierpi, pochłaniając kolejną torbę foliową.

Z pewnością każdy z nas mógłby powiedzieć, że choć raz używał podobnej torby

A w jakich męczarniach musiał umierać wieloryb? Wyobraźmy sobie ból brzucha, niemożność pozbycia się zawartości z organizmu i powolną śmierć. To, co znaleziono w jego wnętrzu, pokazano na wystawie, aby ludzie uświadomili sobie, jak poczynania rasy ludzkiej wpływają na ekosystem.

Film jest genialnym przekazem edukacyjnym z prawdziwym przesłaniem

Reasumując:

Mimo że film bardzo mnie poruszył, to nie wlał fali pozytywnego myślenia. Zwykli Norwegowie zaangażowali w sprzątanie wybrzeża nawet swojego ministra środowiska i pokazali, jak można żyć zgodnie z naturą.

Ale to są Norwegowie. Ich kultura osobista, poczucie wspólnoty, świadomość ekologiczna, myślenie o przyszłych pokoleniach nie mają sobie równych. Wydaje się, że nie mamy szans ich dogonić. Dlatego, jak mało kiedy, jestem w tym temacie pesymistką. Jeszcze bardziej boli mnie to, że choć wiele osób i organizacji stara się uświadamiać skalę problemu, rozmiary negatywnego działania są wielokrotnie większe niż środki zapobiegawcze.

Z pewnością zaczęłam od siebie, ponieważ jestem zdyscyplinowana i zasadnicza! Czy to wystarczy?

A Ty czytelniku? Natchnij mnie pozytywnym myśleniem! Napisz, że nie jest tak źle! Coś czuję, że mało będzie reakcji zwrotnych.

PS. Koniecznie obejrzyjcie film Martwy wieloryb pełen plastiku!


Add Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *