Kościół – moje największe rozczarowanie

Kościół – moje największe rozczarowanie

Wyobraźcie sobie małą, skromną dziewczynkę, która stoi w kościele pod filarem i patrzy z natchnieniem w stronę ołtarza. Słucha każdego zdania, wierzy w przekazywaną treść, czuje podniosłą chwilę w trakcie przyjmowania komunii, kładzie na tacy pieniążek, wychodzi ze świątyni uduchowiona. Kościół to część jej życia.

Idzie do domu, rozmyśla o kazaniu, przestrzega przykazań bożych.

Uczestniczy we mszy co niedzielę, w roratach, pasterce i wszystkich świętach kościelnych. Ufa ludziom, którzy głoszą słowo boże. Postrzega ich jako prawych ludzi, którzy czynią dobro. I tylko dobro.

Kim jest owa dziewczynka? Pełna wiary, pokory wobec duchownych, uznająca ich za „tych dobrych, tych lepszych, a wręcz tych najlepszych”. Bo kto może być lepszy niż ksiądz? Rodzice, dziadkowie – to oczywiste. A ulubiony ksiądz tuż za.

Bo ksiądz to persona bez skazy – człowiek z zasadami, człowiek nieskazitelny, człowiek z powołania.

A więc kim jest owa dziewczynka? To JA jakieś 30 lat temu.

Piękne czasy, widziane przez różowe okulary. Czasy beztroskie, radosne, bez zmartwień. Kochani rodzice, fajna szkoła, sukcesy sportowe i … kościół, do którego chętnie chodziłam.

Czasy, które już nie wrócą. Dzieciństwo, które już nie wróci. Kościół, który już … chyba nie wróci. BŁĄD – nie kościół, a wyobrażenie kościoła. Moje wyobrażenie, mój obraz, moje wspomnienia. Już nigdy nie wróci tamta przynależność, tamto poczucie wspólnoty. Nigdy!

Dlaczego?

Bo zostałam oszukana.

Bo zostałam oszukana perfidnie.

Bo zostałam oszukana perfidnie przez kościół.

Bo zostałam oszukana perfidnie przez kościół. Mój kościół.

Bo zostałam oszukana perfidnie przez kościół. Mój kościół. Mój ukochany kościół.

Dziś jestem dorosłą, wykształconą i twardo stąpającą po ziemi kobietą. Zasadniczą i konkretną, ale też bardzo wrażliwą. Łatwo się nie poddaję, ale stronię od ludzi, którzy gardzą innymi. Gdy ktoś krzywdzi, nie przejdę obojętnie.

Dlaczego kościół mnie rozczarował?

Pytanie z tych niełatwych. To kwestia indywidualna. Nie neguję osób, które chodzą do kościoła. Nie zrywam z nimi kontaktu. Każdy ma swoje sumienie.

A czemu ja, praktykująca kiedyś katoliczka nie wstaję już rankiem w niedzielę? Czym mnie kościół rozczarował?

Prezentuje postawy niegodne swojej powinności. Ukrywa zło, które w nim tkwi. Nie ma odwagi zmierzyć się z prawdą. A tylko na prawdzie można budować coś trwałego.

Trudno było mi się pogodzić z tym, że moja głowa, mój rozum, moje przemyślenia uciekają od kościoła.

Trudno było pogodzić się z tym, że słowa z ambony już nie wywierają na mnie wrażenia, że nie mają tej mocy, co kiedyś.

Dochodzenie do prawdy boli. Bardzo boli. I trwa bardzo długo. To proces, stawiający na szali sprzeczne argumenty. Co zwycięży? Aspekt duchowy czy rozum?

W moim przypadku przeważyły racjonalizm, empatia, analiza faktów!

Bo jak mogę słuchać księdza, nie wiedząc, czy na zakrystii nie wymyśli zabawy w chowanego (zachęcam do poznania słów piosenki Kory na stronie tekstowo.pl)?

Bo jak mogę słuchać księdza, który wyszukuje słabe jednostki, wiedząc, że będzie nad nimi górował?

Bo jak mogę patrzeć na twarze hierarchów, którzy mają swoje ciemne tajemnice?

Bo jak mogę wierzyć biskupom, którzy ukrywali największe przestępstwa?

Bo największe przestępstwo to przestępstwo przeciwko dziecku. Bezbronnemu i niewinnemu.

Jak można wiedzieć i być obojętnym?

Jak można wiedzieć i nic z tym nie robić?

JAK? JAK? JAK? Gdzie są sumienia?

BRAK! BRAK! BRAK! Po prostu ich brak!

Wiem, że większość księży to fajni ludzie. I super! Ale nie jest fajny TEN, który wiedział i nic nie powiedział.

Takiego ZŁA się nie zapomina. A czy wybacza? Nie umiem powiedzieć.

Każda ofiara księdza pedofila to o jedna ofiara za dużo!

Bo ksiądz to szczególny rodzaj posługi. Księdzu z gruntu się ufa! Część dzieci padła ofiarą tego zaufania. Pozostawiło to trwały ślad w psychice i traumę do końca życia.

W każdej grupie zawodowej można by znaleźć pedofila, ale w żadnej nie był i nie jest do dziś tak chroniony.

Wiecie, jak mi źle z tym, że mam tę wiedzę? Że moje wyobrażenie z dzieciństwa legło w gruzach? Że coś, w co wierzyłam bezgranicznie, zgasło?

Ktoś powie: „Ale tu chodzi o wiarę, nie o księży”. Ja widzę to inaczej. Księża są pośrednikami, odgrywają istotną rolę w przekazie, są częścią hierarchicznej instytucji, jaką jest kościół. Dla mnie to nierozerwalne elementy.

Ocenę pozostawiam każdemu z osobna.

A jeśli chodzi o wiarę, to módlmy się w domu, gdziekolwiek. Czy tylko w murach kościołów modlitwa ma wydźwięk i zostaje wysłuchana? Poza tym moja wiara jest prosta:

Jak czynię dobro, to jest mi dobrze.

Jak czynię zło, to jest mi źle.

Kościół w Polsce traci i będzie tracił szacunek, bo kieruje się mechanizmem wyparcia. Napisałam dwa listy w sprawie pedofilii w kościele do znajomych księży. Jeden z rodziny, drugi naprawdę dobry znajomy. Odpowiedzi przyszły to fakt, ale totalnie wypierające rzeczywistość. Żadnego słowa o krzywdzie. Czy liczyłam na inną postawę? NIE! Smutno, że taką postawę prezentują.

Księża mają się dobrze, a jak żyją ofiary?

Pomyśl o małym człowieku – synu, wnuczku, bratanku. Widzisz go? Tego słodziaka, co biega za piłką, a uśmiech nie schodzi mu z twarzy.

Pomyśl, że mogłoby go to spotkać.

Wyobraź sobie, jak ksiądz zdobywa jego zaufanie.

Wyobraź sobie, że zabiera go na wycieczkę.

Wyobraź sobie, że jest z nim sam na sam.

Wyobraź sobie, że zaczyna go dotykać.

Wyobraź sobie, że dziecko nie wie, co zrobić.

Wyobraź sobie, że paraliżuje je strach, że milczy, że jest bezbronne.

Wyobraź sobie, że ksiądz zaczyna się podniecać.

Wyobraź sobie, że ksiądz zaczyna się masturbować.

A teraz wyobraź sobie NAJGORSZE!

Jak się czujesz?

A jak ono się czuło? A jak czuje się dziś?

Pomyśl o małym człowieku – synu, wnuczku, bratanku. Widzisz go? Tego słodziaka, co biega za piłką, a uśmiech nie schodził mu z twarzy?

JUŻ GO NIE MA! I JUŻ NIGDY NIE BĘDZIE!

miś przyciśnięty drzwiami

2 Comments

  • A. Leimbach Posted 11 lutego 2020 06:32

    Ciezki temat, ale niestety prawdziwy. Jestem tego samego zdania.
    Wiara jest w nas, ta prawdziwa praktykuje sie w cieszy….
    Kosciol moze byc wszedzie, rowniez w kazdym z nas :)))

  • Koniu ze slonka Posted 11 lutego 2020 19:51

    Fajny temat ,zgadzam się ze wszystkim .Dodam tylko ze ludzie w Polsce jeszcze w większości wierzą w kosciol ,księża itd.a tak naprawdę to nie widza co się dzieje wokół tego wszystkiego .Afera pedofilska za afera,ksiezowie obsypani złotem ,żyją jak kiedyś szlachta a przynajmniej raz w miesiącu zamykają jakiś oddział w szpitalu ,nie ma lekarzu do leczenia ,służba zdrowia jest na dnie a kościoły wciąż nowe i nowe powstają i ludzie dalej wierzą ze to kosciol daje im sile do życia i wiarę w coś co nie istnieje .Masakra 😱😱😟😟

Add Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *