Codziennik rozciągająco – wzmacniający

Czy Was też to powoli dotyka? Jeśli jeszcze nie, to spokojnie – przyjdzie i na Was czas.

O czym mowa? Ano, że tu boli, tam strzyka i … nie przechodzi już tak szybko. Ból pleców, karku, głowy. I jeszcze rączki drętwieją, nadgarstki bolą i pupa obolała. Komplecik, jak się patrzy!

Jakieś 3 lata temu trafiło mnie konkretnie. Moje łydki płonęły – uczucie okropne i nie wiadomo, skąd się wzięło. Nie były opuchnięte, żadnych siniaków czy widocznych żył.

Ja, osoba aktywna i takie rzeczy! Myślę sobie, o co chodzi?

Praca za biurkiem przyniosła swoje efekty. Trafiłam do świetnej fizjoterapeutki, która stwierdziła jedno:

TWOJE CIAŁO JEST CAŁE SPIĘTE

Oj, co ja przeszłam w jej gabinecie? Jak sobie przypominam, to nawet teraz odczuwam ból. Przez kilkanaście tygodni korzystałam z usług masażu, poznając budowę poszczególnych partii mięśni oraz, co się dzieje, gdy są napięte. Ogromna wiedza, którą nabyłam w tym czasie oraz uświadomienie sobie, jak ważna jest codzienna gimnastyka, rozciąganie mięśni, a przede wszystkim ich wzmacnianie, dało mi motywację do działania.

Wracając do palących łydek – przyczyną było ściśnięcie nerwów przez oplatające mięśnie. Skutek? Napięcie, które przechodziło przez nerwy, „wyładowywało się” na ich końcówkach i „strzelało” niczym kabel elektryczny. Stąd piekący ból, który nie pozwalał funkcjonować.

SUKCES – POZNAŁAM PRZYCZYNĘ BÓLU

Tutaj podziękowania dla Martyny, która odwiedzała mnie w domu. Nie tylko ja doceniłam jej wiedzę i zdolności manualne. Wie, co w trawie piszczy, więc poleciłam ją innym!

Zaczęłam samodzielną pracę nad sobą. Słuchawki na uszach, dobry bounce i obowiązkowy zestaw ćwiczeń. Wystarczy 30-45 minut co drugi dzień. Rozgrzewka z rollerem, rozciąganie mięśni z gumą gimnastyczną, ćwiczenia z hantlami, a do tego fantastyczny duo ball i łyk wody – TO DZIAŁA!

Nie pisałabym o tym, gdybym sama się nie przekonała, że regularne ćwiczenia i ruch na świeżym powietrzu dają kopa i pozytywną energię. Człowiek pozytywnie patrzy na świat, organizm się dotlenia, a endorfiny wywołują uśmiech na twarzy.

Także kochani, ruszamy tyłeczki i nie ma to tamto!

PROSTA RECEPTA

100% mobilizacji = 100% satysfakcji

Udostępnij:

Add Comment

Dodaj komentarz