Otwartość umysłu – otwartość na świat!

Będąc nastolatką byłam przekonana, że po studiach znajdę pracę, założę rodzinę, a życie będzie biegło swoim torem bez specjalnych niespodzianek. Wydawało mi się, że mam dość jasno sprecyzowany obraz na przyszłość, a pomiędzy jego wyobrażeniem a rzeczywistością nie pojawią znaczące różnice.

No nic bardziej błędnego!

Życie skutecznie pokazało mniej różową stronę, a jednocześnie zostawiało wiele pola do przemyśleń, wyciągania wniosków, układania planów i postrzegania tematów również w kolorach szarości.

Wartości wpojone w domu rodzinnym pozwoliły szeroko patrzeć na świat, nawiązywać otwarte relacje z innymi, odróżniać dobro od zła, propagować treści budujące, a nie destrukcyjne.

Okazało się, że to w co szczerze wierzyłam, pękło jak bańka mydlana, a to, co wydawało się niezrozumiałe i bulwersujące, znalazło swoją logiczną definicję. I nie były to tylko błahe tematy trapiące niedoświadczoną nastolatkę, ale przede wszystkim głęboko zakorzeniona świadomość, która z tytułowego różu zaczęła nabierać ciemniejszych barw.

Trudno jest młodej osobie przegrupować system wartości i wyłamać z życiowej drabinki szczebelki, które dosięgnął ząb czasu, a których brak uniemożliwia pokonywanie dalszej drogi ku górze …. marzeń i planów. Co powiedzieć, jak pocieszyć, kiedy mit prysł?

Tak często dziś powtarzane słowa: tolerancja, poszanowanie, otwarcie na inność straciły wiele na wartości, ale posiadają moc, która dzięki odpowiednim ludziom, może jeszcze pokazać swą siłę.

Z wiekiem moje poglądy zmieniły kurs. Życie zweryfikowało moje myślenie, co mnie cieszy, bo jestem osobą otwartą, komunikatywną, tolerancyjną i potrafiącą traktować innych na równi. Nie ma dla mnie znaczenia kolor skóry, wyznawana religia, orientacja seksualna czy przekonania polityczne. Jaka jest moja religia? To prosta zasada, która mówi sama za siebie.

Jeśli czynię dobro, to jest mi dobrze, a jeśli czynię zło, to jest mi źle.

Otaczam się pozytywnymi ludźmi, tych negatywnych usuwam z kręgu znajomych, bo nie lubię tracić czasu na nic nie wnoszące do mojego życia treści. Jeśli trzeba kogoś wysłuchać i poszukać rozwiązania, to można na mnie liczyć. Ale negowanie i tak modny dziś hejt są sprzeczne z moim wartościami.

Wszechobecna krytyka bez merytorycznego uzasadnienia lub wynikająca z zazdrości jest dla mnie dowodem słabości oraz braku spełnienia w życiu.

Nikt nie jest idealny, to jasne. Ale skrywanie swoich słabości poprzez krytykowanie innych jest żałosne. I niestety typowe dla naszego społeczeństwa. Wiele pracy czeka nas jeszcze w obszarze zmiany światopoglądu, ale warto walczyć ze stereotypami, które zakrzywiają rzeczywistość.

Przełam się w myśleniu!

Udostępnij:

Add Comment

Dodaj komentarz