Wiele zależy od nas samych

Możemy robić karierę, żyć po swojemu, oddawać się pasjom, ale nie ma nic ważniejszego niż rodzina. W życiu są pewne etapy. Dzieciństwo, bez którego nie wyobrażamy sobie mamy i taty przy boku, młodość pełna szaleństwa i nie zawsze mądrych zachowań, dorosłość, stawiająca nie lada wyzwania i jesień życia, podsumowująca lata wstecz.

To, czy godnie przejdziemy przez życie, zależy od nas samych.

To, czy znajomi na nasz widok będą się szczerze uśmiechać, zależy od nas samych.

To, czy krewni zechcą do nas zadzwonić, zależy od nas samych.

Wiele zależy od nas samych!

Poniższy wiersz napisałam rok temu z okazji spotkania rodzinnego, którego uczestnicy nie mieli social mediów i komunikatorów. I choć dziś nie są im obce zakupy online czy elektroniczne przelewy, mają potrzebę raz na jakiś czas spotkać się w realu.

Jak się porozumiewali w młodości?

  • komórka stała i owszem, tuż obok obory. Ktoś kiedyś napisał na niej „Gosia, umówisz się ze mną?”, a brat zawołał „Gośka, sms’a dostałaś” – tak się niosły wiadomości,
  • znajomych poznawało się na wiejskiej potańcówce, a adresy do kajetu notowało (fb w stylu retro),
  • zmiętolona karteczka wędrowała po szkolnej klasie z ręki do ręki aż trafiła do odbiorcy – takie były messengera początki.

Można mieć znajomych na fejsie, ale kawa w dobrym towarzystwie to energia, bliskość, emocje, wsparcie. To przekaz – jesteś dla mnie ważny!

Te wersy to refleksja nad umykającymi chwilami. A dla młodszych pokoleń mała sugestia, aby nie zastanawiać się, kiedy się spotkać, a poprostu wykręcić numer. Nie myśleć „Przecież jutro też jest dzień” – jest, ale czy my będziemy?

Miedzyzdroje, Bałtyk, plaża,
Więc okazja sie nadarza,
Żeby zlot rodzinny zrobić,
Trochę wypić, nic nie robić.

Kuzyn, szwagier, brat i ciotka,
Kawka, winko i szarlotka.
Będzie Państwo boczki tuczyć,
By nad brzegiem nogi włóczyć.

Przyjechali aż z Zachodu,
Z dużą mocą samochodu.
Spacerują, jod wdychają,
Może troszkę narzekają:

Że tu strzyka, że tam łupie,
Takie rzeczy mają w …. dupie.
Opowieści i wspomnienia,
To jest godne polecenia.

Dzieci chwalą swe i racja,
Bardzo dobra to narracja.
Cicho w domu jest bez dzieci,
Ale zawsze ktoś przyleci.

Wnuczki chętnie przybywają,
Bo swe dziadki wszak kochają.
Czasem dają się we znaki,
Lecz wiadomo, to dzieciaki.

Nam pytanie w głowie siedzi,
I nie znamy odpowiedzi:
Kiedy latka nam zlecialy,
Gdy te nóżki w lot biegały?

Pola, lasy w Dolsku znamy,
I pamiecią tam wracamy.
Te wspomnienia siłę dają
I uczucia wciąż scalaja.

Bo gdy młodość już przeminie,
Dobrze jednak przy rodzinie.
Ciepłym słowem wesprzeć brata,
Rękę podać w tarapatach.

Nie mieć za złe, że czasami
Były kłótnie z podziałami.
To niewarte, bo czas goni,
A siwuszka tuż przy skroni.

Oby spotkań takich wiele,
Przy kielichu, nie w kościele.
Fryzjer, make up- wszystko w modzie,
Flakon perfum na komodzie.

A dla Panów jedna rada:
Żona w domu to nie wada.
Więc dlatego je kochajcie,
Żadnej innej nie szukajcie.

Aby w krzyżu nie chrupalo,
Żeby w kiszkach nie bolalo.
Aby werwa w mieśniach była,
By się żwawość nie skończyła.

Niech nie znika uśmiech z twarzy,
Coś miłego się przydarzy.
Plotki, wieści niech królują,
Pozytywy wciąż buzują!
molo w Międzyzdrojach
Udostępnij:

1 Comment

  • A. Leimbach Posted 2019-11-09 11:25

    Martus, swietny wiersz 🙂

Add Comment

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: